Szokujące słowa szefa ukraińskiego IPN. „Nie jesteśmy małżeństwem”, a relacje porównuje do… stosunków z Rosją!

Szef ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Ołeksandr Ałfiorow w poruszającym wywiadzie dla portalu RBC-Ukraina dał jasno do zrozumienia, że Kijów nie zamierza ustępować Polsce w kwestiach polityki historycznej. Odnosząc się do wyraźnego ochłodzenia relacji dyplomatycznych na linii Warszawa-Kijów, urzędnik oświadczył, że oba państwa są jedynie „sąsiadami działającymi we własnym interesie”, a koncepcję „braterstwa” porównał do dawnej narracji narzucanej przez Rosję.

Wypowiedź ta po raz kolejny obnaża brak gotowości ze strony ukraińskich władz do pełnego rozliczenia się z tragicznych kart wspólnej historii, w tym ludobójstwa na Wołyniu.


Skrót artykułu

  • Szef ukraińskiego IPN Ołeksandr Ałfiorow odrzucił narrację o „braterskich relacjach” Polski i Ukrainy.

  • Urzędnik oświadczył, że Kijów będzie kierował się wyłącznie własnym interesem narodowym, broniąc m.in. kultu Chmielnickiego.

  • W kwestii integracji z UE i sporów historycznych Ałfiorow skrytykował oczekiwania dotyczące „przepisywania podręczników”.

  • Deklaracje Kijowa wskazują na dalszy brak woli pełnego zadośćuczynienia polskim ofiarom rzezi wołyńskiej.


Odrzucenie „braterstwa” i chłodny pragmatyzm Kijowa

Wystąpienie Ołeksandra Ałfiorowa na łamach ukraińskich mediów przynosi bolesne zweryfikowanie dotychczasowej polityki ustępstw i bezwarunkowej pomocy. Szef tamtejszego IPN, pytany o przyczyny narastającego kryzysu w relacjach dwustronnych, użył dosadnych porównań, odrzucając jakąkolwiek wyjątkowość we wzajemnych stosunkach.

– Jesteśmy dwiema różnymi, odrębnymi rodzinami. Jesteśmy sąsiadami, dwoma dorosłymi państwami z ponad tysiącletnią historią sąsiedztwa. Każdy kraj działa zgodnie z własnymi interesami. Ta opowieść, że „powinniśmy żyć w przyjaźni jako bratnie narody”, nie sprawdza się. My również „żyliśmy w przyjaźni” z Rosją w XX wieku – oświadczył bezogródek Ałfiorow, stawiając polskie dążenia do prawdy historycznej na równej szali z historycznym dyktatem ze Wschodu.

Obrona ukraińskich bohaterów i brak woli uległości

Przedstawiciel ukraińskich władz odniósł się również bezpośrednio do polskich żądań dotyczących ekshumacji ofiar rzezi wołyńskiej oraz godnego upamiętnienia Polaków pomordowanych przez ukraińskich nacjonalistów. Z wypowiedzi szefa tamtejszego IPN wynika, że Kijów nie zamierza rezygnować z kreowania własnej polityki historycznej, nawet jeśli budzi ona uzasadniony sprzeciw w Warszawie.

– Jesteśmy niepodległym, suwerennym państwem, a nie czyimś przedmiotem. Jeśli gdzieś jest bohater, to znaczy, że dla kogoś jest antybohaterem. Bohdan Chmielnicki jest dla nas bohaterem, a Polacy powiedzą: wystąpił przeciwko Polsce. Co więc mamy zrobić, oddać Chmielnickiego? – pytał retorycznie Ałfiorow, uzależniając ewentualne gesty humanitarne od tego, by „nie wykraczały one poza interesy narodowe” Ukrainy.

Twarde stanowisko ws. Unii Europejskiej i Wołynia

W kontekście aspiracji akcesyjnych Ukrainy do Unii Europejskiej oraz zapowiedzi polskich polityków dotyczących uzależnienia poparcia dla Kijowa od rozwiązania spraw historycznych, Ałfiorow zapowiedział twarde stanowisko negocjacyjne.

– Mądre państwa rozumieją, gdzie leży historia i cześć dla ich bohaterów, a gdzie wspólne interesy gospodarcze i bezpieczeństwa przyszłości. Historią można manipulować na wiele sposobów, ale integracja europejska to kwestia dojrzałych negocjacji, a nie zabawy w „przepisywanie podręczników” – podsumował szef ukraińskiego IPN, dając wyraźnie do zrozumienia, że strona ukraińska oczekuje oddzielenia bieżących relacji gospodarczo-militarnych od kwestii rozliczenia zbrodni popełnionych na Polakach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *