Polska gospodarka stoi przed poważnym wyzwaniem strukturalnym. Mimo rosnących potrzeb budżetowych, wpływy z podatków w relacji do PKB plasują nas w ogonie Unii Europejskiej. Jednocześnie poziom wydatków państwa zaczyna dorównywać krajom Europy Zachodniej. Rząd wyklucza jednak nowe daniny, powołując się na brak akceptacji społecznej.
Skrót artykułu
- Według analityków Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Polska ma wydatki na poziomie Europy Zachodniej, ale dochody typowe dla Europy Środkowo-Wschodniej.
- Minister finansów Andrzej Domański przyznaje, że nie ma społecznego poparcia dla wprowadzania nowych podatków, w tym tzw. podatku obronnego.
- Wpływy podatkowe są niskie, a statystyki zawyżają składki na ubezpieczenia społeczne, których rząd nie może przeznaczyć na zbrojenia.
- Większość Polaków (58 proc.) sprzeciwia się wprowadzeniu dodatkowego opodatkowania na modernizację armii.
Rozjazd między dochodami a wydatkami
Dziennik „Puls Biznesu”, powołując się na analizy Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW), wskazuje na niepokojący trend w polskich finansach publicznych. Eksperci zwracają uwagę na istotną dysproporcję: wielkość wydatków publicznych w Polsce odpowiada obecnie poziomom obserwowanym w bogatych krajach Europy Zachodniej, podczas gdy dochody budżetowe pozostają bliższe tym w Europie Środkowej i Wschodniej.
Z danych Eurostatu wynika, że łączne dochody z podatków i składek na ubezpieczenie społeczne wyniosły w Polsce 37,6 proc. PKB. To wynik poniżej unijnej średniej, która wynosi 40,4 proc. Choć plasuje to Polskę w połowie stawki, to mniejsze wpływy w relacji do gospodarki notuje aż 13 krajów Wspólnoty.
Pułapka „pieniędzy znaczonych”
Sytuacja budżetowa jest trudniejsza, niż sugerują to ogólne wskaźniki. Jak zauważa „Puls Biznesu”, obraz diametralnie się zmienia po oddzieleniu wpływów podatkowych od składek na ubezpieczenia społeczne.
Składki na ubezpieczenie to w pewnym sensie pieniądze znaczone. Są one przypisane do konkretnych celów, takich jak wypłaty emerytur czy rent. Oznacza to, że rząd nie może ich dowolnie przeznaczać na przykład na zakupy uzbrojenia czy inne inwestycje strategiczne, co znacznie ogranicza pole manewru w budowaniu budżetu państwa.
Brak zgody na nowe daniny
Mimo napiętej sytuacji, rząd nie planuje wprowadzać nowych obciążeń fiskalnych. Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański ocenił, że w Polsce nie ma poparcia społecznego dla nowych podatków. Dotyczy to również dyskutowanego w przestrzeni publicznej tzw. podatku obronnego, który miałby celowo zasilać fundusze na modernizację Sił Zbrojnych.
Stanowisko ministra znajduje potwierdzenie w badaniach opinii publicznej. Z sondażu IBRiS przeprowadzonego na zlecenie „Rzeczpospolitej” w grudniu 2025 r. wynika, że Polacy są sceptyczni wobec takich rozwiązań.
Większość, bo aż 58 proc. respondentów, sprzeciwiła się wprowadzeniu podatku wojennego. Odpowiedź „zdecydowanie nie” wybrało 27,4 proc. badanych, a „raczej nie” – 30,4 proc. Za tymczasowym opodatkowaniem na rzecz armii opowiedziało się łącznie ok. 32 proc. ankietowanych. Wyniki te stanowią wyraźny sygnał, że mimo rosnących wydatków na wojsko większość Polaków nie chce nowych obciążeń fiskalnych, nawet o charakterze celowym.
