Parlament Europejski zatwierdził udzielenie Ukrainie pożyczki w wysokości 90 miliardów euro. Decyzja zapadła w trybie wzmocnionej współpracy, ponieważ część państw regionu odmówiła udziału w mechanizmie. Michał Urbaniak z Konfederacji ocenia ten ruch jako „patologię” i działanie na szkodę polskich interesów, wskazując na brak realnych szans na odzyskanie tych pieniędzy.
Skrót artykułu
- Parlament Europejski przegłosował (499 głosów za) udzielenie Ukrainie pożyczki o wartości 90 mld euro w ramach procedury wzmocnionej współpracy.
- Michał Urbaniak (Konfederacja) nazwał decyzję „patologią” i „frajerstwem”, argumentując, że Polska nie otrzymuje nic w zamian, a spłata długu przez Kijów jest wątpliwa.
- Polityk zarzucił premierowi naruszenie Konstytucji poprzez zaciągnięcie zobowiązania finansowego bez zgody Sejmu, mimo braków w budżecie na zdrowie i armię.
- W przeciwieństwie do Czech, Węgier i Słowacji, Polska poparła mechanizm. Za pożyczką głosowali również europosłowie PiS.
Bruksela zatwierdza miliardy dla Kijowa
Głosowanie, które odbyło się w środę w Parlamencie Europejskim, przypieczętowało losy ogromnego pakietu pomocy finansowej. Za udzieleniem pożyczki Ukrainie opowiedziało się 499 eurodeputowanych, przeciw było 135, a 24 wstrzymało się od głosu.
Decyzja ta jest realizacją uzgodnień ze szczytu UE z 18 grudnia ubiegłego roku. Warto odnotować, że Czechy, Węgry i Słowacja zrezygnowały z poparcia pożyczki. W związku z tym, aby ominąć sprzeciw tych państw, umowę zawarto w ramach procedury wzmocnionej współpracy – mechanizmu, który pozwala grupie chętnych państw działać w określonym obszarze mimo braku jednomyślności całej Wspólnoty.
„Patologia” i brak gwarancji spłaty
Decyzję o zaangażowaniu Polski w ten mechanizm ostro skrytykował Michał Urbaniak. W rozmowie z portalem DoRzeczy.pl polityk Konfederacji stwierdził, że jest to kontynuacja doktryny „sługi narodu ukraińskiego”.
– To jest patologia, że w ten sposób to działa, ponieważ w zasadzie nic w zamian od Ukraińców nie dostaniemy, co najwyżej poklepanie po pleckach – ocenił Urbaniak.
Polityk zwrócił uwagę na wysokie ryzyko finansowe operacji. Jego zdaniem, w obliczu sytuacji na froncie, nie ma żadnych gwarancji, że Ukraina będzie w stanie spłacić zobowiązania. – Jeśli reparacji nie będzie, to pożyczka nie będzie spłacona. Z naszej strony to jest po prostu frajerstwo – stwierdził bez ogródek.
Naruszenie suwerenności i Konstytucji?
Urbaniak wskazał również na prawne wątpliwości dotyczące trybu podjęcia decyzji przez polski rząd. Powołując się na artykuł 89 Konstytucji RP, polityk argumentował, że umowy międzynarodowe obciążające państwo finansowo wymagają zgody wyrażonej w ustawie.
– To kolejne zaciągnięcie długu w imieniu państwa polskiego przez premiera, który nie ma do tego uprawnień – powiedział Urbaniak, podkreślając, że miliardy euro stanowią „znaczne obciążenie” dla budżetu. Przypomniał przy tym o niedofinansowaniu kluczowych sektorów w kraju, takich jak ochrona zdrowia, edukacja czy zbrojenia.
PiS ramię w ramię z rządem Tuska
Polityk Konfederacji został zapytany o postawę innych krajów regionu. Jego zdaniem premierzy państw Grupy Wyszehradzkiej wykazali się większą asertywnością niż Donald Tusk, który może być „zbyt uwikłany w unijne gierki”.
Urbaniak skomentował również fakt, że pożyczkę dla Ukrainy poparli europosłowie Prawa i Sprawiedliwości. Według niego, świadczy to o nieszczerości polityków tej formacji. – PiS wiedział, że ludzi już denerwuje ich działanie, które jest podporządkowywaniem się interesom obcych państw i zaczęli udawać, że jest lepiej. Ich działania pokazują, że (…) część z nich dalej zachowuje się, jak sługi narodu ukraińskiego – podsumował.
