Najnowszy raport amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną (ISW) obnaża cynizm i bezwzględność reżimu Władimira Putina, dla którego polityczna demonstracja przy urnach okazała się ważniejsza niż bezpośrednie zagrożenie życia własnych obywateli. Podczas ostatniej nocy trzydniowych pseudowyborów parlamentarnych, gdy na obwód moskiewski spadł zmasowany atak ukraińskich dronów, władze na Kremlu podjęły celową decyzję o niewłączaniu cywilnych syren alarmowych.
Urzędnicy Putina obawiali się, że wycie alarmów i masowe ewakuacje sparaliżowałyby lokale wyborcze i obniżyłyby wymaganą przez propagandę frekwencję.
Skrót artykułu:
-
Władze w Moskwie celowo wyciszyły systemy ostrzegania przed atakiem dronów, aby uchronić frekwencję w trzydniowych pseudowyborach do Dumy.
-
Mieszkańcom zablokowano dostęp do internetu i łączności, a administracja lokalna cenzurowała ich pytania na profilach społecznościowych.
-
Ukraiński atak zniszczył kluczowe elementy rafinerii w Kapotnej, od której zależy 40 proc. dostaw paliwa dla regionu moskiewskiego.
-
Paraliż objął również stołeczne lotniska, na których wdrożenie procedury „Kowior” doprowadziło do opóźnienia i odwołania ponad 400 rejsów.
Wyborcza manipulacja kosztem życia cywilów
Trzydniowe głosowanie do Dumy Państwowej miało być w założeniu reżimu dowodem na rzekome powszechne poparcie społeczeństwa dla dalszego prowadzenia działań wojennych. Kiedy jednak w niedzielny poranek, 20 września, nad obwód moskiewski nadciągnęła fala bezzałogowców, Kreml stanął przed dylematem: ostrzec cywilów czy ratować statystyki frekwencyjne. Władze wybrały to drugie.
Analitycy ISW wskazują jednoznacznie, że wyłączenie automatycznych procedur było zamierzonym ruchem. Wypuszczenie komunikatów SMS oraz uruchomienie syren zmusiłoby mieszkańców do ucieczki do schronów, co doprowadziłoby do całkowitego paraliżu punktów wyborczych w najważniejszym, finałowym dniu głosowania. Aby uniknąć pustek przy urnach, Rosjan pozostawiono na pastwę spadających odłamków i płonących instalacji.
Cenzura i blokada informacji
Zamiast ostrzeżeń o nadlatujących maszynach, mieszkańcy obwodu moskiewskiego zderzyli się z głuchą ciszą i paraliżem informacyjnym. Lokalne służby techniczne oraz władze podjęły decyzję o odcięciu sieci mobilnej i internetu w wybranych rejonach zagrożonych atakiem, nie przekazując cywilom żadnych wyjaśnień.
Gdy zdezorientowani i przerażeni mieszkańcy próbowali szukać odpowiedzi w mediach społecznościowych – m.in. zasypując pytaniami oficjalny profil gubernatora obwodu Andrieja Worobjowa – administracja zareagowała prewencyjną cenzurą. Możliwość dodawania komentarzy została po prostu zablokowana, a krytyczne wpisy pytające o brak syren alarmowych błyskawicznie wykasowano.
Bolesne uderzenie w strategiczną infrastrukturę
Podczas gdy reżim dbał o frekwencyjny teatr, ukraińskie drony precyzyjnie poraziły kluczowe obiekty logistyczne i naftowe. Najpoważniejsze uszkodzenia odnotowano na terenie rafinerii w Kapotnej, znajdującej się zaledwie kilkanaście kilometrów od Kremla. Zakład ten odpowiada za blisko 40 proc. dostaw benzyny i oleju napędowego dla całego stołecznego węzła.
Oprócz obiektów przemysłowych ucierpiały także budynki mieszkalne oraz parki logistyczne w rejonie ramenskim. Oficjalne dane mówią o co najmniej dwóch osobach zabitych i około dwudziestu rannych.
Totalny chaos na moskiewskich lotniskach
Skutki ataku odczuł także sektor transportowy. Rosyjskie dowództwo było zmuszone do natychmiastowego wprowadzenia planu „Kowior” (Ester) na trzech głównych lotniskach obsługujących stolicę: Wnukowo, Domodiedowo oraz Szeremietiewo.
Rygorystyczne procedury bezpieczeństwa doprowadziły do chaosu komunikacyjnego. Wstrzymanie przylotów i odlotów skończyło się odwołaniem lub wielogodzinnym opóźnieniem ponad 400 rejsów lotniczych, co całkowicie sparaliżowało ruch pasażerski w regionie moskiewskim. Wydarzenia tej nocy po raz kolejny pokazały, że rosyjska obrona przeciwlotnicza wokół stolicy pozostaje dziurawa, a obietnice bezpiecznego nieba składane przez Putina są wyłącznie elementem wojennej propagandy.

Tworzy „Kanał Polityczny” na YouTube, gdzie zajmuje się tematem wojny w Ukrainie. Na co dzień prowadzi rozmowy z żołnierzami i analitykami znajdującymi się bezpośrednio na polu walki.
Wcześniej m.in. telewizja Superstacja (redaktor internetowy) SportKlub, Orange Sport (komentator piłki nożnej, futsalu, sportów walki). W 2016 roku media menadżer Futsal Ekstraklasa Sp. z o.o.. Korespondent telewizyjny z Ukrainy (wybory prezydenckie 2019, wybory parlamentarne 2019). Twórca serii o Ukrainie – EasTravel TV, w której przedstawiał najciekawsze restauracje i atrakcje dla turystów. Zainteresowania: polityka ukraińska i rosyjska, konflikty zbrojne.
