Wiceszef resortu nauki i szkolnictwa wyższego, Andrzej Szeptycki z partii Polska 2050, wywołał potężny skandal swoją wypowiedzią na temat relacji polsko-ukraińskich oraz krwawej historii OUN-UPA. Polityk obozu rządzącego wprost porównał ukraińskich nacjonalistów, odpowiedzialnych za brutalne ludobójstwo na Wołyniu, do polskich Żołnierzy Wyklętych.
Dodatkowo Szeptycki zarzucił Polakom rzekomy „kolonializm” i postawę wyższości wobec sąsiadów, a oficjalne protesty Warszawy przeciwko gloryfikacji morderców nazwał reakcją „nadmierną i szkodliwą”.
Skrót artykułu:
-
Wiceminister nauki Andrzej Szeptycki (Polska 2050) w skandaliczny sposób porównał zbrodniarzy z UPA do polskich Żołnierzy Niezłomnych.
-
Polityk oskarżył polskie społeczeństwo o historyczny kompleks wyższości, posługując się metaforą relacji „Robinsona i Piętaszka”.
-
Przedstawiciel rządu określił polskie protesty dyplomatyczne przeciwko neobanderyzmowi jako „nerwową, nadmierną i szkodliwą” reakcję.
-
Szeptycki usprawiedliwiał ukraiński kult UPA, twierdząc, że dla współczesnego Kijowa to naturalny punkt odniesienia w walce z Rosją.
Do tej zdumiewającej rozmowy doszło na antenie rozgłośni TOK FM. Prowadzący audycję Jacek Żakowski rozmawiał z wiceministrem nauki i szkolnictwa wyższego Andrzejem Szeptyckim o narastającym napięciu na linii Warszawa-Kijów, wywołanym jawną gloryfikacją struktur OUN-UPA przez ukraińskie władze.
W trakcie programu polityk Polski 2050 sformułował tezę, która głęboko godzi w pamięć o ofiarach ukraińskiego nacjonalizmu oraz w dobre imię polskiego podziemia antykomunistycznego. Szeptycki oświadczył, że członkowie UPA „to byli tacy trochę ukraińscy żołnierze niezłomni”, argumentując to ich długą, beznadziejną walką z Sowietami, która miała trwać aż do 1960 roku. Wiceminister całkowicie pominął przy tym fakt, że polskie formacje niepodległościowe nigdy nie prowadziły masowej, zorganizowanej czystki etnicznej na ludności cywilnej, co było fundamentem działalności UPA.
Zarzuty o „polski kolonializm” i mentalność panów
Wiceminister rządu Donalda Tuska szukał przyczyn obecnego kryzysu nie w agresywnej polityce historycznej Kijowa, lecz w domniemanych wadach narodowych Polaków. Szeptycki stwierdził, że w relacjach polsko-ukraińskich silny jest „element kolonialny czy postkolonialny”, który obrazowo nazwał relacją „Robinsona i Piętaszka”.
Zdaniem polityka, Polacy do 2022 roku żyli w przekonaniu, że są lepsi od Ukraińców, ponieważ po 1989 roku polska transformacja ustrojowa okazała się sukcesem. Według wiceszefa resortu, wpisywało się to w dawne, negatywne stereotypy o „polskich panach i ukraińskich chamach”. Szeptycki uznał, że współczesne, ostre reakcje Ukrainy są jedynie odpowiedzią na tę rzekomą polską wyższość.
Oficjalne protesty Warszawy uznane za „szkodliwe”
Andrzej Szeptycki odniósł się również bezpośrednio do faktu, że Ukraina buduje swoją współczesną tożsamość państwową na fundamencie kultu formacji odpowiedzialnej za rzeź wołyńską. Zamiast jednoznacznego potępienia takich działań ze strony ukraińskich partnerów, polityk skrytykował postawę Rzeczypospolitej, która sprzeciwia się neobanderyzmowi.
Przedstawiciel Polski 2050 stwierdził, że dążenia Ukrainy kończą się w naszym kraju „bardzo nerwową, nadmierną, szkodliwą dla relacji polsko-ukraińskich reakcją Polski”. W ten sposób wiceminister postawił na jednej szali nieprzemyślane decyzje Kijowa o czczeniu zbrodniarzy oraz w pełni uzasadnioną, państwową obronę pamięci o 100 tysiącach zamordowanych rodaków przez polskie władze.
Wybielanie formacji dowodzonej przez Banderę
W opinii wiceministra Szeptyckiego, Ukraińska Powstańcza Armia cieszy się w swoim kraju niesłabnącą estymą, ponieważ w tamtejszym „imaginarium” była formacją walczącą o niepodległość i stawiającą opór Związkowi Sowieckiemu.
Polityk usprawiedliwiał fakt, że współczesne jednostki wojskowe na Ukrainie przyjmują imiona powiązane z tą strukturą. Zdaniem Szeptyckiego, dla Ukraińców odpierających rosyjską agresję, konsekwentna walka dawnych upowców stanowi „punkt, do którego Ukraińcy walczący z Rosją mogą się w naturalny sposób odwołać”. Ta próba rozdzielenia antykomunizmu UPA od jej zbrodniczej, antypolskiej działalności spotyka się z potężnym sprzeciwem polskich środowisk patriotycznych i kresowych.
