Premier Donald Tusk został formalnie ukarany przez Komisję Etyki Poselskiej za nazwanie posła PiS Bartosza Kownackiego „pajacem” podczas posiedzenia Sejmu. Szef rządu otrzymał upomnienie – najłagodniejszą z możliwych kar w regulaminie Komisji. Decyzja ta jest konsekwencją incydentu z listopada, gdy Tusk zareagował w ten sposób na zachowanie posła PiS podczas wyboru marszałka Sejmu.
Skrót artykułu:
- Donald Tusk podczas posiedzenia Sejmu nazwał Bartosza Kownackiego „pajacem”.
- Komisja Etyki Poselskiej uznała zachowanie premiera za naruszenie zasad etyki i nałożyła upomnienie.
- Incydent miał miejsce w trakcie wyboru Włodzimierza Czarzastego na marszałka Sejmu.
- Poseł Witold Tumanowicz (Konfederacja): „Premier został ukarany zwróceniem uwagi”.
Do zdarzenia doszło w listopadzie podczas posiedzenia Sejmu, gdy posłowie wybierali nowego marszałka. Wicepremier Krzysztof Gawkowski prezentował sylwetkę Włodzimierza Czarzastego, a jego wystąpienie nagrywał telefonem poseł PiS Bartosz Kownacki, komentując je ironicznie.
Na te działania zareagował Donald Tusk, który z ław rządowych krzyknął: „Pajac!”. Gdy Kownacki dopytywał, premier doprecyzował: „Powiedziałem: ale pajac”, dodając, że „wszyscy się śmieją”.
Wymiana zdań zakończyła się uwagą Jana Grabca, że Kownacki jest posłem, na co ten odparł, że Tusk również posiada mandat parlamentarny.
Komisja Etyki reaguje
Sprawa trafiła do Komisji Etyki Poselskiej, która po rozpatrzeniu uznała zachowanie premiera za naruszenie zasad etycznych obowiązujących w Sejmie. Donald Tusk otrzymał upomnienie – najniższy wymiar kary przewidziany w regulaminie Komisji.
Informację o decyzji podał poseł Konfederacji Witold Tumanowicz: „Premier Donald Tusk został ukarany zwróceniem uwagi przez Komisję Etyki Poselskiej za użycie określenia »ale pajac« wobec jednego z posłów na sali sejmowej”.
Decyzja Komisji, choć symboliczna, jest kolejnym przykładem na to, że nawet najwyżsi urzędnicy w państwie nie są zwolnieni z odpowiedzialności za słowa wypowiadane w parlamencie. W przeszłości podobne upomnienia otrzymywali posłowie różnych opcji politycznych, jednak przypadek premiera – drugiej osoby w państwie po prezydencie – ma szczególny wydźwięk.
Sprawa pokazuje, że napięcia na linii rząd-opozycja przenoszą się również na poziom języka debaty sejmowej, gdzie granica między ostrą wymianą zdań a naruszeniem zasad etyki bywa bardzo cienka. Upomnienie dla Donalda Tuska to formalne przypomnienie, że szacunek dla mandatu poselskiego dotyczy wszystkich – niezależnie od pełnionej funkcji.
