Program SAFE, z budżetem opiewającym na 150 mld euro, jest prezentowany przez Komisję Europejską jako zbawienne narzędzie modernizacji obronnej. Jednak dla Polski, która już teraz realizuje najbardziej ambitny program zbrojeniowy w Europie, przyjęcie warunków tego instrumentu może okazać się strategicznym błędem, ograniczającym naszą suwerenność i uderzającym w rodzimy przemysł.
1. Utrata suwerenności zakupowej i „dyktat europejski”
Głównym założeniem SAFE jest wzmocnienie Europejskiej Bazy Przemysłowej Obronności (EDIB). W praktyce oznacza to preferencje dla sprzętu produkowanego przez koncerny z tzw. „starej Unii”, głównie Francji i Niemiec.
-
Wypchnięcie partnerów spoza UE: Polska opiera swoje bezpieczeństwo na strategicznych sojuszach z USA (systemy Patriot, HIMARS, czołgi Abrams, F-35) oraz Koreą Południową (czołgi K2, armatohaubice K9). Program SAFE wymusza kierowanie środków na projekty europejskie, co może prowadzić do paraliżu dotychczasowych umów i problemów z interoperacyjnością.
-
Kryterium geograficzne zamiast jakościowego: Wybór sprzętu nie będzie podyktowany najlepszymi parametrami czy czasem dostawy, lecz „unijnym pochodzeniem”. To realne zagrożenie dla modernizacji Wojska Polskiego w obliczu realnego zagrożenia ze Wschodu.
2. Finansowe obciążenie na pokolenia
Choć oprocentowanie pożyczek SAFE (szacowane na ok. 3-4%) wydaje się atrakcyjne, diabeł tkwi w szczegółach finansowych:
-
Ryzyko kursowe: Zadłużanie się na kwotę blisko 44 mld euro (ok. 185 mld zł) w obcej walucie wystawia polski budżet na potężne ryzyko w przypadku osłabienia złotego. Przy wahaniach kursowych, ostateczny koszt spłaty może wzrosnąć o dziesiątki miliardów złotych.
-
Dług ukryty: Według metodologii unijnej, te pożyczki drastycznie zwiększają relację długu do PKB (skok z ok. 54% do ponad 66%). Może to doprowadzić do nałożenia na Polskę procedury nadmiernego deficytu, co zmusi rząd do cięć w innych obszarach, np. socjalnych czy infrastrukturalnych.
3. Marginalizacja polskiego przemysłu (PGZ)
Zamiast budować silną Polską Grupę Zbrojeniową, SAFE promuje model, w którym polskie zakłady stają się jedynie podwykonawcami dla gigantów takich jak Rheinmetall czy Airbus.
-
Brak transferu technologii: Umowy unijne rzadko gwarantują taki poziom polonizacji i transferu technologii, jaki udało się wynegocjować z partnerami z Korei Płudniowej czy USA.
-
Finansowanie konkurencji: Polska, biorąc pożyczkę, de facto finansuje rozwój technologii w krajach, które przez lata zaniedbywały własne wydatki na obronność i teraz chcą odbudować swój potencjał naszym kosztem.
4. Brak transparentności i „czek in blanco”
Lista 139 projektów, które Polska zgłosiła do SAFE, pozostaje niejawna. Podpisanie dokumentu o tak gigantycznych skutkach finansowych bez pełnej kontroli społecznej i parlamentarnej nad tym, na co konkretnie pójdą te środki, jest niedopuszczalne z punktu widzenia standardów demokratycznego państwa prawa.
Rekomendacja dla Prezydenta Karola Nawrockiego
Prezydent, jako najwyższy zwierzchnik Sił Zbrojnych i strażnik konstytucji, powinien odrzucić ustawę wdrażającą SAFE z następujących powodów:
-
Ochrona relacji z USA: SAFE jest postrzegany jako narzędzie budowy „autonomii strategicznej” UE, co w obecnej architekturze bezpieczeństwa jest eufemizmem dla osłabiania obecności USA w Europie.
-
Bezpieczeństwo finansowe: Polska nie może pozwolić sobie na skokowe zwiększenie zadłużenia zagranicznego w momencie, gdy potrzebujemy elastyczności budżetowej.
-
Prymat interesu narodowego: Uzbrojenie polskiego żołnierza musi być najlepsze i dostępne „na już”, a nie dostosowane do harmonogramu i zysków paryskich czy berlińskich biurokratów.
Wniosek: Program SAFE to nie pomoc, lecz instrument kredytowy służący przebudowie europejskiego rynku zbrojeniowego pod dyktat najsilniejszych gospodarek UE. Dla Polski, będącej w trakcie krytycznej modernizacji armii, jest to propozycja skrajnie niekorzystna.
