Administracja Donalda Trumpa zwiększa presję na Kijów, domagając się przeprowadzenia wyborów powszechnych oraz referendum terytorialnego jeszcze wiosną tego roku. Według doniesień „Financial Times”, ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski ma ogłosić tę decyzję 24 lutego, ulegając twardym warunkom postawionym przez Waszyngton. Choć oficjalnie Kijów zaprzecza tym planom, eksperci wskazują, że spadek popularności obecnego lidera oraz afery korupcyjne w jego otoczeniu mogą doprowadzić do przełomu na ukraińskiej scenie politycznej i wyłonienia nowego lidera o profilu wojskowym.
Skrót artykułu:
- Donald Trump miał postawić Zełenskiemu ultimatum: wybory i referendum do 15 maja pod groźbą wycofania gwarancji bezpieczeństwa.
- Sondaże wskazują na niskie szanse Zełenskiego na reelekcję – faworytami są gen. Walerij Załużny oraz Kyryło Budanow.
- Równolegle z wyborami ma odbyć się referendum w sprawie ustępstw terytorialnych, co jest warunkiem amerykańskiego planu pokojowego.
- Eksperci ostrzegają przed problemami technicznymi i zagrożeniem ze strony Rosji podczas ewentualnej elekcji w warunkach wojennych.
Donald Trump od dawna krytykował brak procesów demokratycznych na Ukrainie w czasie wojny, co zbiegało się z narracją o autorytarnych zapędach obecnej ekipy w Kijowie. Według „Financial Times”, amerykański prezydent przeszedł do konkretnych działań, żądając od Zełenskiego rozpisania wyborów i referendum w zamian za dalsze wsparcie. Referendum miałoby dotyczyć kluczowej kwestii Donbasu, co otworzyłoby drogę do zakończenia konfliktu przed wakacjami 2026 roku.
Ukraiński prezydent, który dotąd kategorycznie odrzucał możliwość głosowania w czasie wojny, zdaje się uginać pod ciężarem amerykańskich argumentów. Jak zauważają obserwatorzy, ogłoszenie wyborów w czwartą rocznicę inwazji (24 lutego) byłoby symbolicznym powrotem do legitymizacji władzy, której domaga się amerykańska prawica.
Spadek sondaży i armia u progu władzy
Sytuacja wewnętrzna Wołodymyra Zełenskiego staje się coraz trudniejsza. Jan Piekło, były ambasador RP w Ukrainie, zwraca uwagę na liczne afery korupcyjne w najbliższym otoczeniu prezydenta, które uderzyły w jego wiarygodność. Sondaże z końca 2025 roku są bezlitosne: Zełenski przegrywa w drugiej turze zarówno z gen. Walerijem Załużnym, jak i z szefem wywiadu Kyryłem Budanowem.
Wzrost popularności dowódców wojskowych pokazuje, że Ukraińcy szukają twardego przywództwa, wolnego od politycznych uwikłań partii Sługa Narodu. Gen. Załużny, obecnie ambasador w Londynie, wyrasta na głównego kontrkandydata, który mógłby zjednoczyć naród wokół nowej strategii obronnej i dyplomatycznej. Dla Zełenskiego organizacja wyborów w takim układzie sił może okazać się „misją straceńczą”.
Referendum jako pułapka na agresora?
Kluczowym elementem pakietu wyborczego ma być referendum dotyczące ustępstw terytorialnych. To instrument, który Zełenski może wykorzystać do gry na wielu frontach. Z jednej strony spełni żądania Waszyngtonu, z drugiej zaś – jak przewiduje Jan Piekło – społeczeństwo ukraińskie prawdopodobnie powie twarde „nie” oddaniu Donbasu.
Taki wynik głosowania dałby nowym (lub starym) władzom w Kijowie potężny mandat do odrzucenia rosyjskich roszczeń, powołując się na wolę narodu. Jednak oddanie ufortyfikowanego Donbasu, co sugerują niektórzy doradcy Trumpa, jest przez Ukraińców postrzegane jako zaproszenie Rosji do dalszego marszu na Kijów i Charków, na co zgody w społeczeństwie nie ma.
Wyzwania techniczne i bezpieczeństwo wyborców
Organizacja wyborów w państwie ogarniętym wojną rodzi szereg pytań natury technicznej i prawnej. Niezbędne byłoby zawieszenie broni, co z kolei wymagałoby obecności międzynarodowych sił nadzorczych. Kolejnym problemem jest głosowanie milionów uchodźców, w tym mężczyzn ukrywających się przed poborem za granicą, m.in. w Polsce.
Dodatkowym zagrożeniem jest postawa Rosji, która z pewnością podjęłaby próby destabilizacji procesu wyborczego poprzez cyberataki i nasilenie działań zbrojnych. „Pierwsze słyszę” – tak Zełenski skomentował doniesienia o wyborach, ale jednocześnie dodał, że Ukraina jest gotowa do elekcji, o ile otrzyma odpowiednie gwarancje bezpieczeństwa. Wygląda na to, że najbliższe tygodnie zdecydują o tym, czy Kijów przejdzie przez demokratyczną próbę ognia pod dyktando Waszyngtonu.
