Decyzja Stanów Zjednoczonych o natychmiastowym zerwaniu kontaktów z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym wywołała potężną falę krytyki ze strony środowisk prawicowych. Przedstawiciele Kancelarii Prezydenta oraz politycy Prawa i Sprawiedliwości w ostrych słowach oceniają postawę lidera Lewicy, zarzucając mu sabotowanie kluczowych sojuszy i kierowanie się „postkomunistyczną mentalnością”. Sytuacja ta, zdaniem opozycji, stawia pod znakiem zapytania bezpieczeństwo państwa oraz wiarygodność obecnej koalicji rządzącej.
Skrót artykułu:
- Ambasador USA zerwał kontakty z Włodzimierzem Czarzastym po jego ataku na prezydenta Donalda Trumpa.
- Rzecznik prezydenta Nawrockiego wskazuje na „postkomunistyczną mentalność” marszałka i niszczenie relacji z USA.
- Politycy PiS domagają się dymisji Czarzastego, wiążąc jego działania z niejasnymi „wschodnimi kontaktami”.
- Marszałek Sejmu podtrzymuje swoje stanowisko, twierdząc, że bronił polskich żołnierzy.
Prezydencki minister: „Mentalność postkomunisty”
Na decyzję ambasadora Toma Rose’a błyskawicznie zareagował rzecznik prezydenta Karola Nawrockiego, Rafał Leśkiewicz. W jego ocenie postawa Włodzimierza Czarzastego jest powrotem do najgorszych wzorców z okresu PRL, kiedy to Stany Zjednoczone były przedstawiane jako główny wróg. „Czasy się zmieniły, ale mentalność postkomunisty Czarzastego nie uległa zmianie. Takiego marszałka wybrała koalicja – człowieka, który nie rozumie wagi sojuszy” – stwierdził Leśkiewicz.
Prezydencki minister zwrócił również uwagę na pojawiające się w przestrzeni publicznej doniesienia o prywatnych powiązaniach marszałka. Podkreślił, że polityk Lewicy ma „problemy z wyjaśnieniem wschodnich kontaktów towarzysko-biznesowych”, co w połączeniu z wywołaniem konfliktu z Waszyngtonem stanowi niebezpieczną mieszankę dla polskiej racji stanu.
Pytania o „wschodnie powiązania” i bezpieczeństwo
W podobnym tonie wypowiedział się Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta. Zauważył on, że dyplomacja wymaga umiejętności osiągania celów bez niepotrzebnego obrażania partnerów, czego marszałkowi Sejmu zabrakło. Przydacz uznał za zastanawiający zbieg okoliczności fakt, że Amerykanie zrywają kontakty z Czarzastym dzień po ujawnieniu informacji o jego niejasnych relacjach na Wschodzie.
Politycy Prawa i Sprawiedliwości idą o krok dalej, wprost domagając się dymisji drugiej osoby w państwie. Sebastian Kaleta nazwał sytuację „potężną kompromitacją koalicji 13 grudnia”. Z kolei Jacek Sasin i Mateusz Morawiecki sugerują, że działanie marszałka może nie być przypadkowe. „To wygląda jak celowe działanie i jest bardzo niebezpieczne dla Polski. Jego rosyjskie powiązania powinny zostać sprawdzone przez służby” – zaznaczył Sasin.
Czarzasty idzie w zaparte
Sam Włodzimierz Czarzasty, mimo bezprecedensowej izolacji ze strony największego sojusznika Polski, nie zamierza wycofywać się ze swoich słów. W mediach społecznościowych przekonywał, że jego decyzja o braku poparcia dla pokojowego Nobla dla Donalda Trumpa wynikała z obrony wartości i polskich żołnierzy.
Choć marszałek wyraził ubolewanie z powodu deklaracji ambasadora USA, jednocześnie podkreślił, że „nie zmieni stanowiska w tych fundamentalnych sprawach”. Takie podejście wywołało furię po stronie opozycji. Europosłowie Dominik Tarczyński i Maciej Wąsik skwitowali to krótko, przypominając o korzeniach politycznych marszałka: „Komuniści zawsze szkodzili Polsce. Czarzasty to komuch z brzytwą, który zagraża naszym sojuszom”.
Skutki dla rządu Donalda Tuska
Komentatorzy po stronie prawicowej podkreślają, że odpowiedzialność za obecny kryzys dyplomatyczny spada bezpośrednio na premiera Donalda Tuska. To on bowiem desygnował Włodzimierza Czarzastego na stanowisko marszałka Sejmu w ramach umowy koalicyjnej. Tobiasz Bocheński ironicznie nazwał Czarzastego „geniuszem dyplomacji”, który dla kilku nagłówków odciął Polskę od wsparcia mocarstwa.
W opinii polityków prawicy, bierność rządu wobec zachowania marszałka oraz brak wyjaśnienia jego rzekomych powiązań z osobami związanymi z Kremlem, obciąża całe zaplecze polityczne obecnej władzy i wystawia polskie bezpieczeństwo na poważną próbę.
