Paweł Usiądek, członek Rady Liderów Konfederacji i wiceprezes Ruchu Narodowego, alarmuje w sprawie nowych działań ukraińskiej dyplomacji. Chodzi o planowane wydanie poradnika dla obywateli Ukrainy, który ma instruować ich, jak reagować na rzekome akty agresji i „mowę nienawiści” w Polsce. Projekt powstaje przy współpracy z polskimi instytucjami.
Skrót artykułu
- Ukraińska ambasada zapowiedziała stworzenie poradnika dla swoich obywateli, uczącego reagowania na „nienawiść”. Projekt powstaje przy udziale polskiej policji i wymiaru sprawiedliwości.
- Paweł Usiądek ocenia tę inicjatywę jako „instrukcję donoszenia na Polaków” i przejaw uprzywilejowania jednej grupy narodowościowej.
- Polityk Ruchu Narodowego podkreśla, że pytania o koszty utrzymania cudzoziemców i obciążenie systemu socjalnego to elementarna debata, a nie hejt.
- Usiądek ostrzega przed powtórzeniem scenariusza z Wielkiej Brytanii, gdzie poprawność polityczna doprowadziła do bezkarności przestępców.
Instrukcja obsługi polskiego prawa przez obce państwo
Z informacji przekazanych przez Pawła Usiądka wynika, że ukraińscy dyplomaci pracują nad specjalnym przewodnikiem dla swoich rodaków przebywających w Polsce. Dokument ma zawierać wskazówki dotyczące reagowania na zachowania uznane za nienawistne. Co istotne, w procesie tworzenia tych wytycznych biorą udział prawnicy, eksperci, a także przedstawiciele polskiego wymiaru sprawiedliwości i policji.
Działacz Konfederacji nie kryje oburzenia tym faktem. – Obce państwo współtworzy instrukcję poruszania się po polskim systemie prawnym dla swoich obywateli, a polskie instytucje mają w tym pomagać. Groteska – ocenia Usiądek. W jego opinii jest to działanie, które w praktyce ma uczyć imigrantów, jak skutecznie pozywać Polaków lub zgłaszać ich służbom.
Pytania o finanse to nie „mowa nienawiści”
Usiądek zwraca uwagę na retorykę stosowaną przez ambasadora Ukrainy, który wiąże krytykę obecnej sytuacji z „nienawistną retoryką antyimigracyjną” i przesuwaniem się sceny politycznej w prawo. Zdaniem polityka Ruchu Narodowego, jest to „klasyczne odwracanie znaczeń”.
– Sprzeciw wobec przeciążenia systemu ochrony zdrowia, edukacji czy świadczeń socjalnych nie jest żadną nienawiścią. To reakcja na realne koszty i konsekwencje masowej migracji – wskazuje Usiądek. Podkreśla przy tym, że debatowanie o tym, kto finansuje leczenie i edukację dla ponad 2 milionów cudzoziemców, jest prawem każdego obywatela, a nie przejawem wrogości.
W ocenie przedstawiciela Konfederacji, zamiast rzetelnej rozmowy o granicach solidarności, budowana jest narracja, w której „Polacy mają być potencjalnym zagrożeniem, a cudzoziemcy grupą wymagającą szczególnej ochrony i instruktażu”.
Niebezpieczna droga Wielkiej Brytanii
Szczególny niepokój Pawła Usiądka budzi zaangażowanie w projekt polskiego wymiaru sprawiedliwości. Wskazuje on na dysproporcję: polscy obywatele nie otrzymują rządowych poradników, jak radzić sobie ze skutkami niekontrolowanej migracji, podczas gdy przyjezdni otrzymują wsparcie instytucjonalne w walce z krytyką.
Polityk ostrzega, że Polska wchodzi na niebezpieczną ścieżkę, którą wcześniej podążyły kraje zachodnie.
– Tą samą drogą szła Wielka Brytania. Skończyło się bezkarnością gangów pedofilskich, których nie chciała ścigać nawet policja, obawiając się zarzutów o rasizm – przypomina Usiądek. Jego zdaniem, jeśli państwo nie zacznie stawiać jasnych granic i nie przywróci równowagi między prawami gości a gospodarzy, napięcia społeczne będą narastać, a żadne poradniki nie rozwiążą tego problemu.

Trzeba wysłać tych, co pomagają na Genlandię, niech tam pomagają.