Rosjanie grożą Polsce. „Trzeba aresztować Polaków” na wymianę

Aresztowanie w Warszawie rosyjskiego archeologa Aleksandra Butiagina wywołało wściekłość w Federacji Rosyjskiej. Propagandyści Kremla otwarcie nawołują do chwytania polskich obywateli, aby stworzyć tzw. fundusz wymiany. Sprawa nabrała rangi dyplomatycznej, a polski ambasador został wezwany do rosyjskiego MSZ.


Skrót artykułu

  • W Warszawie na wniosek Ukrainy aresztowano Aleksandra Butiagina, archeologa z petersburskiego Ermitażu, oskarżanego o nielegalne wykopaliska na okupowanym Krymie.
  • Rosyjscy propagandyści i tzw. Z-patrioci wzywają do aresztowania przypadkowych Polaków w Rosji, aby wymusić wymianę zatrzymanego.
  • W związku ze sprawą do rosyjskiego MSZ wezwano ambasadora RP w Moskwie, Krzysztofa Krajewskiego.
  • Sąd w Warszawie przedłużył areszt naukowca do marca; o jego ewentualnej ekstradycji ostatecznie zdecyduje polski minister sprawiedliwości.

Moskwa żąda „funduszu wymiany”

Zatrzymanie Aleksandra Butiagina, kierownika oddziału archeologii starożytnej w petersburskim Ermitażu, wywołało falę agresywnych komentarzy w rosyjskiej przestrzeni medialnej. Tamtejsi propagandyści sugerują konieczność podjęcia działań odwetowych wymierzonych w obywateli Rzeczypospolitej.

W rozgłośni „Komsomolskaja Prawda” propagandysta Siergiej Mardan przedstawił plan działań wobec Polski. – Tu by się przydało przedstawić Polsce dobitne argumenty — aresztować za przechodzenie przez jezdnię nie na pasach dwójkę, trójkę Polaków i jak najszybciej dać ich do wymiany. Tylko tak można wyciągnąć Butiagina – stwierdził.

W podobnym tonie wypowiedział się Wadim Zujew, profesor petersburskiego uniwersytetu. W mediach społecznościowych napisał on wprost: „to, co mogliśmy zrobić, to już zrobiliśmy, teraz trzeba by dyplomatycznymi metodami dać Polakom po mordzie”. Tzw. patriotyczne kanały na Telegramie postulują szybkie stworzenie „funduszu wymiany”, co w praktyce oznacza branie zakładników spośród Polaków przebywających w Rosji.

Dyplomatyczne naciski i decyzja sądu

Sprawa jest traktowana przez Kreml priorytetowo. Ambasador RP w Moskwie Krzysztof Krajewski został wezwany do rosyjskiego MSZ-u, gdzie wręczono mu notę protestacyjną z żądaniem uwolnienia Butiagina.

Rosjanin został zatrzymany w Warszawie na początku grudnia, choć wcześniej podróżował m.in. do Pragi i Amsterdamu. W ubiegłym tygodniu polski sąd zdecydował o przedłużeniu jego aresztu do 4 marca. Sąd zadecyduje o dopuszczalności ekstradycji, jednak ostateczną decyzję o ewentualnym wydaniu naukowca podejmie polski minister sprawiedliwości.

Nauka czy plądrowanie okupowanych ziem?

Podstawą zatrzymania był wniosek strony ukraińskiej. Kijów oskarża Butiagina o umyślne niszczenie dziedzictwa narodowego poprzez prowadzenie nielegalnych wykopalisk na okupowanym przez Rosję Krymie oraz wywożenie artefaktów do Federacji Rosyjskiej. Za te czyny grozi mu do pięciu lat pozbawienia wolności.

Obrońca zatrzymanego, mec. Adam Domański, przekazał, że jego klient nie zgadza się na ekstradycję. Butiagin tłumaczy, że „jest człowiekiem nauki”, a jego działania były „pracami na rzecz ludzkości”. Archeolog i jego obrońcy argumentują, że prowadził on badania na wschodnim Krymie od 20 lat, także przed aneksją półwyspu. Bezsporny pozostaje jednak fakt, że naukowiec prowadził swoje prace bez wymaganej zgody władz w Kijowie.

Ustawa budżetowa na rok 2026. Jest decyzja prezydenta Nawrockiego

Handel bronią na Ukrainie kwitnie? Wpadł dowódca, który wymieniał wyrzutnie przeciwlotnicze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *