„Akt wojny!” Histeria na Kremlu po decyzji Trumpa. Miedwiediew grozi, USA zaciskają pętlę.

Skończył się czas iluzji i dyplomatycznych uśmiechów. Donald Trump, w charakterystycznym dla siebie stylu, pokazał Kremlowi jego miejsce w szeregu. Zamiast wyczekiwanego szczytu z Władimirem Putinem, jest twarda odpowiedź: odwołane spotkanie i bolesne sankcje wymierzone w serce rosyjskiej gospodarki. Reakcja Moskwy? Panika, oskarżenia i histeryczne groźby ze strony Dmitrija Miedwiediewa, który ogłosił, że Trump wszedł na „ścieżkę wojenną”.

Prezydent USA Donald Trump po raz kolejny udowodnił, że jego polityka zagraniczna jest nieprzewidywalna, ale przede wszystkim – zorientowana na obronę amerykańskich interesów i wywieranie bezwzględnej presji na przeciwnikach. Ci, którzy liczyli na reset i ustępstwa, srogo się zawiedli.

Koniec iluzji. Szczytu nie będzie, są sankcje

Jeszcze niedawno media spekulowały o możliwym spotkaniu Trumpa z Putinem w Budapeszcie. Sam prezydent USA zapowiadał je po rozmowie telefonicznej z rosyjskim przywódcą. Jednak gra pozorów szybko się skończyła. Trump, dochodząc do wniosku, że dalsze rozmowy nie mają sensu, odwołał szczyt, stwierdzając, że nie zamierza „marnować czasu”.

Co więcej, jego diagnoza jest jednoznaczna: Putin „chce przejąć całą Ukrainę”, a Stany Zjednoczone na to nie pozwolą. To jasny sygnał, że skończył się czas naiwnego postrzegania intencji Kremla.

Zamiast dyplomatycznych uprzejmości, Trump sięgnął po najdotkliwszą broń – gospodarkę. Nałożenie sankcji na dwa giganty naftowe, Rosnieft i Łukoil, to potężny cios w finanse reżimu Putina. Jak sam stwierdził, „nadszedł czas” i „czekaliśmy wystarczająco długo”. To demonstracja siły, która ma zmusić Moskwę do zmiany postawy.

Panika i groteskowe groźby z Kremla

Reakcja Rosji była natychmiastowa i pokazuje skalę zaskoczenia, a wręcz paniki na Kremlu. Dmitrij Miedwiediew, wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji, znany ze swoich skrajnych wypowiedzi, tym razem przeszedł samego siebie.

W swoim wpisie na Telegramie oskarżył Trumpa o wejście na „wojenną ścieżkę przeciwko Rosji”. Nazwał decyzje amerykańskiego prezydenta „aktem wojny” i stwierdził, że Trump „w pełni sprzymierzył się z szaloną Europą”.

Te histeryczne słowa to nic innego jak wyraz bezsilności. Kreml, przyzwyczajony do słabej i niezdecydowanej polityki administracji Bidena, zderzył się ze ścianą. Próby zrzucania odpowiedzialności na rzekomą „presję Kongresu” są żałosną próbą ratowania twarzy. Prawda jest prosta: twarda postawa Trumpa zabolała Rosję tam, gdzie jest najbardziej wrażliwa.

Miedwiediew przyznaje się do porażki

Najbardziej kuriozalna część wypowiedzi Miedwiediewa to ta, w której próbuje znaleźć „zalety” nowej sytuacji. Stwierdził, że teraz Rosja może bez skrupułów atakować Ukrainę najróżniejszą bronią i „niszczyć wrogów”, zamiast prowadzić „bezsensowne umowy”.

To nie jest groźba, to przyznanie się do porażki. Słowa te demaskują całą hipokryzję rosyjskiej dyplomacji. Okazuje się, że rozmowy były dla Kremla jedynie zasłoną dymną. Co więcej, stwierdzenie, że zwycięstwo można osiągnąć tylko na polu bitwy, a nie przy stole negocjacyjnym, to dowód na to, że polityka presji w stylu Trumpa jest jedynym językiem, jaki rozumie Moskwa.

Decyzja Donalda Trumpa to ważny sygnał dla całego świata. Pokazuje, że z agresywnymi reżimami nie rozmawia się z pozycji słabości. Potrzeba siły, determinacji i gotowości do podjęcia bolesnych dla przeciwnika decyzji. Podczas gdy inni mówią, Trump działa. A histeria na Kremlu jest tego najlepszym dowodem.

„Spuścili go w kiblu”. Tusk upokorzył Trzaskowskiego

Granice absurdu przekroczone. „Konkretna odklejka” pracownicy TVP Info

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *