Cena benzyny 95 przekroczyła 7,06 zł/l, a diesel zbliża się do 7,30 zł/l. Marek Jakubiak nie ma wątpliwości – to celowe działanie rządu Donalda Tuska, który wyprzedaje strategiczne zapasy paliw kupione po 4,80–5,20 zł/l, by zarobić na różnicy kursowej i uzupełnić dziurę budżetową.
Skrót artykułu:
- Polska ma paromiesięczne zapasy paliw kupione po 4,80–5,30 zł/l.
- Rząd Tuska celowo wyprzedaje te zapasy, by zarobić na różnicy cenowej.
- Orlen i Lotos zamiast działać jak bufor, stały się maszynką do zarabiania na Polakach.
- „Paliwo może być jutro po 5,19 zł – wystarczy jedna decyzja premiera” – mówi Jakubiak.
„Mamy kilkumiesięczne rezerwy kupione tanio. Te zapasy były po to, żeby chronić Polaków przed gwałtownymi skokami cen. Okazało się, że są po to, żeby rząd zarobił dodatkowe miliardy” – mówi Marek Jakubiak.
Według niego wystarczy jedna decyzja premiera i cena spadnie poniżej 5,20 zł/l – dokładnie tyle, ile płaciliśmy rok temu.
Tusk robi to z premedytacją
„Nie mają pieniędzy w budżecie, więc drenają wszystko – zapasy paliw, PPK, OFE, 800+. Wszystko, co się da” – mówi Jakubiak. To nie światowe ceny, tylko świadoma polityka rządu, który najpierw wyprzedał tanie zapasy, a teraz każe Polakom płacić 7 zł za litr.
