Marta Lempart ekspertem w KPRM. Doradzała w rządzie Tuska

Marta Lempart, liderka radykalnego Strajku Kobiet, pełniła w 2024 roku funkcję eksperta przy Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Jak wynika z ustaleń medialnych, aktywistka została powołana do specjalnego zespołu doradczego działającego przy Ministerstwie ds. Społeczeństwa Obywatelskiego. Mimo otrzymania oficjalnej nominacji i certyfikatów, współpraca ta zakończyła się w atmosferze wzajemnych oskarżeń, a sama Lempart ogłosiła wyjazd z kraju, twierdząc, że czuje się zagrożona przez polskie służby.


Skrót artykułu:

  • Marta Lempart została powołana przez minister Agnieszkę Buczyńską do zespołu ekspertów ds. aktywizmu i wolontariatu przy KPRM.
  • Liderka Strajku Kobiet przestała pojawiać się na spotkaniach grupy – opuściła sześć ostatnich posiedzeń.
  • Aktywistka ogłosiła wyjazd do Brukseli, argumentując to strachem przed policją i działaniami służb.
  • Lempart publicznie zarzuciła politykom koalicji rządzącej, że wykorzystali protesty jedynie do zdobycia stanowisk.

Telewizja Republika dotarła do informacji, z których wynika, że Marta Lempart znalazła się w gronie 100 osób wybranych do merytorycznego wspierania rządu w obszarze społeczeństwa obywatelskiego. Została ona przypisana do grupy roboczej zajmującej się aktywizmem i wolontariatem. Proces ten był sygnowany przez minister Agnieszkę Buczyńską z Polski 2050 oraz jej doradców.

Na początku współpracy każdy z uczestników, w tym Lempart, otrzymał oficjalne certyfikaty potwierdzające powołanie do zespołu eksperckiego. Celem grupy miało być wypracowanie rekomendacji legislacyjnych dla rządu. Jednak, jak wynika z rejestrów obecności, aktywność liderki Strajku Kobiet w strukturach KPRM szybko wygasła – aktywistka nie odnotowała swojej obecności na sześciu ostatnich spotkaniach roboczych.

Ucieczka do Brukseli i oskarżenia pod adresem policji

Pod koniec ubiegłego roku Marta Lempart poinformowała o decyzji opuszczenia Polski i przeniesienia się do Brukseli. W swoich publicznych wypowiedziach argumentowała ten krok poczuciem zagrożenia. Aktywistka wprost przyznała, że obawia się działań polskich służb mundurowych oraz wykorzystania zgromadzonych przez nie materiałów przez media publiczne.

Szczególne kontrowersje wywołały jej słowa dotyczące polskiej policji. „Jak mijam grupę policjantów na ulicy, to czuję, jakbym mijała grupę kiboli” – stwierdziła w rozmowie z serwisem Goniec.pl. Lempart wyraziła przekonanie, że pozostawanie w kraju jest dla niej niebezpieczne, co stało się powodem jej nagłego wyjazdu do stolicy Unii Europejskiej.

„Walczyłam o stołki dla różnych ludzi”

Liderka Strajku Kobiet nie kryje rozgoryczenia obecną sytuacją polityczną w kraju. W jej wypowiedziach pojawia się wątek wykorzystania jej osoby oraz ruchu społecznego przez polityków partii liberalnych. Lempart sugeruje, że jej zaangażowanie w uliczne protesty posłużyło jedynie jako narzędzie do przejęcia władzy przez konkretne grupy polityczne.

„Ja myślałam, że walczę o Polskę, a walczyłam o stołki dla różnych ludzi. Fajnie, mają to, dzięki, nara” – skwitowała z ironią. To ostre stwierdzenie jest interpretowane jako wyraz głębokiego rozczarowania brakiem realizacji postulatów Strajku Kobiet przez nową koalicję rządzącą, mimo wcześniejszej obecności liderki tego ruchu w strukturach doradczych Kancelarii Premiera.

Pytania o transparentność nominacji

Ujawnienie roli Marty Lempart jako rządowego eksperta wywołało falę komentarzy po stronie opozycji i mediów konserwatywnych. Krytycy podnoszą kwestię kryteriów, jakimi kierowała się Kancelaria Premiera, wybierając na doradcę osobę kojarzoną z radykalnymi i często wulgarnymi formami protestu. Sytuacja, w której oficjalna ekspertka rządu po kilku miesiącach oskarża ten sam rząd o wykorzystywanie służb przeciwko niej, rzuca cień na spójność polityki obecnej administracji w zakresie budowania społeczeństwa obywatelskiego.

Szef AfD chce dialogu z Putinem. „Jak najszybciej”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *